Telefon alarmowy konsulatu RP to nie infolinia, ale nasi rodacy dość często o tym zapominają. Potrafią zadzwonić w środku nocy, bo na przykład nie zostali wpuszczeniu do klubu nocnego w Sztokholmie. Nasz rodak, bawiący przejazdem w Podgoricy, postanowił zadzwonić nocą po pomoc do konsulatu, bo pilnie poszukiwał miłej agencji towarzyskiej. A zdesperowany Polak w Ankarze kazał konsulowi 'coś zrobić' z korkiem, w którym sterczał od kilku godzin. wiadomosci.wp.pl