Randki Moto - oferty Rozrywka Ogloszenia Dla Dzieci




Na skróty:
Ogłoszenia Motoryzacyjne
Ogłoszenia Drobne
Dla Samotnych
Dowcipy
Wiersze
Gry
Dla Dzieci
Film Dnia

Amy Winehouse dołączyła do klubu 27

They tried to make her go to rehab, she said 'no, no. no!'. Dość koszmarna i przygnębiająca historia, która sprawi, że Amy przejdzie do legendy.

48latek wciąż umie fruwać

Na campie Bobcats. Może nie aż tak wysoko, może nie aż tak dynamicznie, ale jednak: Na facebookowym profilu nba.com zdjęcie podpisane jest 'In case you were wondering... He Can Still FLY!' Pewnych rzeczy - tak jak jazdy na rowerze - się nie zapomina. Tak BTW - kupiliśmy sobie ostatnio na allegro sześciopłytowe DVD Ultimate Jordan. Absolutny must have dla każdego trzydziestokilkulatka. Na każdej z pięciu płyt jeden film dokumentalny o Michaelu plus jeden legendarny mecz - w całości! Bulls - Celtics, The God Game, 63 pkt. Michaela Bulls - Cavs, 69 pkt. Michaela Bulls - Suns, 4 mecz finałów, 55 pkt. Michaela Bulls - Jazz, The Flu Game Bulls - Jazz, The Last Game Plus płyta szósta, a na niej mnóstwo bonusów i Jordanowych Top10. Zestaw jest dostępny na allegro u różnych sprzedających, kosztuje ok. 90 PLN ale za 6 płyt warto. Idealne do oglądania podczas lokautu! Można też sobie przypomnieć jak Michael kiedyś fruwał. PS. Zapraszamy przy okazji do nowego numeru MVP - napisaliśmy tam wspomnieniowy tekst o Michaelu 'Nie ma lepszego i nigdy nie będzie'.

Tako prowokuje Shaq

No to mamy przedsmak. W swoim pierwszym publicznym występie w roli Wielkiego Eksperta, Shaq wypowiedział się na temat szans Miami Heat: 'The Miami Heat, they've got a lot of great players, the `Big 2.' They will be back. LeBron James is taking a lot of criticism, but I know LeBron very well. He hears everything that everyone is saying, so I think he's going to come back and have an MVP year this year. (...) Dwyane Wade, LeBron James, you know, they're great players, they're probably the greatest backcourt ever assembled.' Chris Bosh? Chris Bosh podpadł Shaqowi dwa i pół roku temu, kiedy po jednym z meczów Suns - Raptors, w którym Shaq rzucił 45 pkt., ośmielił się zarzucić sędziom, że faworyzują Shaqa i nie gwiżdżą mu błędu 3 sekund w ataku. Shaq odpowiedział od razu: “I heard what Chris Bosh said, and that’s strong words coming from the RuPaul of big men. I’m going to do the same thing (in their next meeting) I did before – make him quit. Make ‘em quit and complain. It’s what I do.” Zobaczymy, czy Chris Bosh da się sprowokować. Shaq kontra Miami, część pierwsza.

Najgorzej strzelane karne ever

Piętnaście lat temu obejrzeliśmy jeden z najnudniejszych finałów Ligi Mistrzów (a właściwie Pucharu Europy, bo tak się wtedy te rozgrywki nazywały, choć to wtedy grywali w nich tylko mistrzowie kraju). Faworyzowana Barcelona grała ze Steauą Bukareszt, przez 120 minut biła głową w rumuński mur, nie potrafiła strzelić bramki, po czym jak już przyszło do wykonywania rzutów karnych, to też nic strzelić nie umiała. Bohaterem tamtego meczu był niejaki Helmuth Ducadam, wąsaty bramkarz Steauy, który obronił cztery karne z rzędu (!) i zyskał przydomek Króla Sewilli. Myśleliśmy wtedy, że nigdy więcej nie będzie nam dane zobaczyć gorzej strzelanych karnych. Myliliśmy się. W 2000 roku w półfinale Holandia grała z Włochami. I Holendrom udało się przebić tamtą Barcelonę, której piłkarze przynajmniej w bramkę trafiali. Pomarańczowi najpierw nie strzelili dwóch karnych w czasie regulaminowym (De Boer i Kluivert), skończyło się na 0-0, a potem jeszcze spudłowali w 3 z 4 kolejnych prób w karnych (znów De Boer, Stam i Bosvelt). Holendrom udało się wtedy w sumie nie strzelić 5 karnych z 6. Też wielki wyczyn. Do czasu, kiedy nie obejrzeliśmy, jak karne strzelają Brazylijczycy - w niedzielę wieczorem. Można trafić na wybitnego bramkarza, albo na natchnionego specjalistę od karnych, który w dodatku akurat ma dzień konia (Ducadam w Sevilli, Sergio Goycoechea na Mundialu we Wloszech, Toldo w Amsterdamie, Dudek w Stambule). Ale Brazylijczycy w meczu z Paragwajem strzelali, a Pan Bóg kule nosił. Można nawet nie trafić w bramkę (słupek Kluiverta w tamtym meczu z Włochami), ale żeby pudłować tak fatalnie? Murawa na stadionie nie była najlepsza, ale zdaje się, że Paragwajczycy wykonywali swoje karne z tej samej murawy. Już lepiej byłoby strzelać tak, jak niejaki Theyab Awana, napastnik Zjednoczonych Emiratów, w niedawnym meczu z Libanem. Piętką: Co ciekawe - Awana, który stał się chwilowo bohatarem internetu (jego gol był linkowany na na setkach blogów i sportowych serwisów a'la zczubowych), może mieć w związku ze swoim wyczynem poważne problemy. Za swoje antysportowe, upokarzające i pogardliwe dla rywali zachowanie dostał żółtą kartkę, zaraz potem został za karę zdjęty z boiska przez trenera ZEA, Srecko Katanca, który przeprosił za zachowanie podopiecznego i zapowiedział ukaranie go: 'This is not respect, Okay? I am unhappy. My reaction was normal: I took him out. (...) There are many forms of punishment. We could send him away from the team. We could make him pay a fine.' PS. Ale jeśli chodzi o najgorzej strzelane karne przez pojedynczego piłkarza w jednym meczu, to Martin Palermo może spać spokojnie - nikt go nie przebije.

Wielki Analityk

To, o czym pisaliśmy kilka dni temu, dziś zostało podane do oficjalnej wiadomości. Shaq dołączy do TNT jako Komentator i Analityk. Tako rzecze Kenny Smith: “The addition of `The Big Analytical’ will be terrific . I can’t wait to make verbal passes to the most dominant center of our time.” Tako rzecze Ernie Johnson: “Shaq knows the game and, on and off the floor, he has always been entertaining ; a guy who gets it.”  Nie wiemy na ile pojawienie się Shaqa sprawi, że będziemy rzadziej widywać w studiu Chrisa Webbera, który też był wybitny, ale mamy nadzieję, że TNT to jakoś pogodzi. Tako rzecze Wielki Analityk: “I’m just going to try to make it more fun than it already is. ” Zważywszy na to, że już jest bardzo wesoło, bardzo się cieszymy. Shaq zapowiada, że będzie bezlitosnym krytykiem: “I have the ability and the backing to give fair criticism. The only time I have trouble with people giving criticism is when they haven’t walked that walk. I’ve walked many walks in my 19-year career, so I think any criticism that I give should be fair.” Kobe Bryancie! LeBronie Jamesie! A przede wszystkim Ty Dwighcie Howardzie! Strzeżcie się: “The beasts are now gone, the Goliaths are now gone, so that leaves Dwight Howard out there by himself. So if he doesn’t win two or three championships, I’ll be very disappointed , because he has no competition out there now. None. Zero.” Tak się składa, że przyszłoroczny Weekend Gwiazd odbędzie się (o ile lokaut na to pozwoli) w Orlando. To będzie pierwszy Weekend Gwiazd z Shaqiem w nowej roli. Nie możemy się doczekać.

Nasz człowiek przy zielonym stoliku

Dawno, dawno temu, chyba już ponad 20 lat minęło, w Polsce pojawiły się telewizje kablowe. Otworzyło się okno na świat, pojawiły się nawet kanały sportowe, które potrafiły transmitować sport 24 godziny na dobę - Eurosport, no i Screensport. Możecie sobie wyobrazić, jak wielka była to zmiana jakościowa dla młodego zapalonego kibica, dla którego wcześniej jakakolwiek transmisja była świętem, w związku z czym z wielkim zainteresowaniem oglądało się takie imprezy jak kolarski Wyścig Pokoju, Mistrzostwa Świata w podnoszeniu ciężarów a nawet Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym. Screensport pokochaliśmy od razu i to na tym kanale rozpoczęła się nasza przygoda z NBA. To tam oglądaliśmy swoje pierwsze finały w życiu (Bulls - Blazers), tam też oglądaliśmy najlepsze finały w życiu (Bulls - Suns), choć akurat w trakcie trwania tych drugich Screensport przestał istnieć, połączył się z Eurosportem i decydujące mecze pokazywane były zdaje się z poślizgiem. A może pokazywała je TVP? Nie pamiętamy. Ale i tak Screensport był super. Również na Screensporcie poznaliśmy inne dyscypliny sportu i innych bohaterów. Był golf i Nick Faldo (Tiger Woods był wtedy nastolatkiem i święcił triumfy na turniejach juniorskich). Nauczyliśmy się szybko, czym się różni birdie od bogey, co to takiego par i dlaczego eagle jest super. No i był snooker. Snookera oglądać uwielbialiśmy. Najbardziej utkwiły nam w pamięci niekończące się pojedynki pomiędzy młodziutkim Stephenem Hendry i starszawym Stevem Davisem . Były zawsze zacięte ale też zawsze na końcu wygrywał Hendry (niestety, bo kibicowaliśmy Davisowi). Ale naszym ulubionym snookerzystą był wtedy Jimmy White. Prawie zawsze dochodził do finałów, ale w decydujących momentach pękał psychicznie i przegrywał. Podobało nam się to, że snookerzyści w przerwach między uderzeniami sączyli winko albo szampana, że dyscyplina nijak się ma do wszystkich innych, które wtedy uwielbialiśmy, w których grupa spoconych facetów ugania się za różnego rodzaju piłkami. W snookerze nie było piłek, tylko bile, nie było bramek ani koszy, tylko łuzy kieszenie (pockets), nie było tercji ani kwart, tylko frame'y Zdarzały się century breaki, no i zdarzały się tzw. 'snookery', czyli sytuacje, w której jeden z zawodników tak wymanewrował białą bilę, że przeciwnik nie miał jak trafić w czerwoną. Nie było przyśpiewek na trybunach, było bardzo elegancko i z wielką klasą. Ale kiedy podziwialiśmy popisy Davisa i Hendry'ego, White'a i Johna Parrotta, do głowy by nam nie przyszło, że przyjdą dni, kiedy świat snookera zainteresuje się jakimś Polakiem. Ten młody człowiek na zdjęciu powyżej, który trafił dziś na czołówkę portalu worldsnooker.com to niespełna szesnastoletni Kacper Filipiak . Kiedy Hendry, Davis i White walczyli o tytuły, jego jeszcze nie było na świecie. Nie zamierzamy udawać, że śledzimy uważnie czołówkę dzisiejszego snookera, ale wygrane Filipka podczas Drużynowego PŚ w Tajlandii robią ogromne wrażenie. Najpierw Marco Fu z Hongkongu, nr 23 na świecie. A wczoraj nr 2 i nr 8, czyli Szkoci John Higgins i Stephen Maguire. Oczywiście nie należy popadać w euforię - Filipiak wygrał z nimi nie cały mecz, tylko raptem po jednym frame'ie i sam przyznaje, że miał dużo szczęścia, bo takie błędy jak wczoraj się Higginsowi zazwyczaj nie przytrafiają. Ale wynik poszedł w świat i wczoraj sam Ronnie O'Sullivan (trzykrotny mistrz świata na początku wieku) ćwierknął na swoim twitterze: Tip for you all, just seen this 15 year old from Poland, he will be world champion ... He is playing for Poland in the world cup now, check him out :) nice player Swoje trzy grosze dodał pokonany Higgins: “He looks very serious and probably reminds you of a young Stephen Hendry. He's improving and doing so very quickly - he's probably the best player of the tournament so far. He didn't look like missing.” Filipiak nie jest jedynym szesnastoletnim wielkim talentem w świecie snookera. Drugi nazywa się Luca Brecel i jest Belgiem. Wygrał już w swojej karierze m.in. z Whitem (na zdjęciu), Hendrym i byłym mistrzem świata, Kenem Doherty. Ale jesteśmy przekonani, że ewentualny sukces w tej nietypowej, niszowej, ale wbrew pozorom niezmiernie emocjonującej, a jednocześnie łatwo przyswajalnej dyscyplinie sportu, może w Polsce za kilka lat rozpocząć Filipiakomanię. Czego i sobie, i Wam życzymy.

Wielki Komentator

Odszedł koszykarz Shaq, niech żyje komentator Shaq. Od czasu ogłoszenia decyzji o odejściu na emeryturę, Shaq co i rusz wrzuca na tout.com kolejne emeryckie filmiki. Filmuje wszystko - swoją nogę w gipsie, usuwanie szwów z operowanej nogi, fajerwerki 4 lipca, swoje karaoke (śpiewa Prince'a). Nie jest to specjalnie interesujące ani mądre, ale ludzie oglądają. W jednym z filmików Shaq zaprezentował prezent pożegnalny od menedżera Celtów, Danny'ego Ainge'a. Nowy Shaqmobile. Taki wielki, że się w kadrze nie zmieścił. Ale nie o tym miało być. Miało być o nowej pracy Shaqa. Podpisał właśnie kontrakt z Turner Broadcasting i o ile lockaut się skończy, to pewnie już na jesieni zasiądzie przy jednym stole z Charlesem Barkleyem i spółką i poprowadzi Inside the NBA . Jedno jest pewne. Będzie bardzo, bardzo wesoło. Panowie będą mogli wyjaśnić telewidzom, o co wtedy chodziło.

Liverpool znów wielki?

Wyścig zbrojeń trwa, a najszybciej i bodaj najsensowniej nowych piłkarzy kupują Manchester United i Liverpool.

W dzisiejszej piłce nie ma słabeuszy

Jak co roku w lipcu przyszła pora na przeklejenie fragmentów starej notki, którą powtórzymy pewnie mniej więcej za rok, zmieniając tylko pojedyncze słowa (bold): Tak - wiemy, co usłyszymy od trenera Probierza. (...) Że w dzisiejszej piłce nie ma już słabeuszy. Bzdura. Są słabeusze. Np. Jagiellonia Białystok, która w katastrofalnym stylu przegrywa dwumecz z trzecią drużyną ligi Kazachstanu, Irtyszem Pawłodar. To są słabeusze. Słabeusze, którzy co roku udowadniają nam, że jeszcze może być gorzej. Że można upaść jeszcze niżej. To jest właśnie poziom polskiej piłki. PS. Przypomniała nam się urocza złota myśl Stefana Majewskiego sprzed kilku lat: 'Mieliśmy szansę na zdobycie gola, ale to gospodarzom udał się ten wyczyn i to nawet trzykrotnie.' Dziś tylko dwukrotnie.

Teraz Litwa

Już wszystko wiadomo. Argentyna wygrała po dogrywce z Brazylią, eliminując ją z turnieju. Brazylijczycy prowadzili praktycznie przez cały mecz, Argentyńczycy gonili i trójką w ostatniej sekundzie doprowadzili do dogrywki. Oglądaliśmy na boxscorach ale emocje musiały być przednie. Dzięki temu wiemy już wszystko. Polacy zajęli w swojej połówce drugie miejsce za Australią i w ćwierćfinale w piątek o 13.30 zagrają z Litwą. Nie będą faworytami (Litwini wczoraj po niesamowitym meczu przegrali z Amerykanami dopiero po dogrywce, wcześniej rozbili Serbów), ale w końcu przyjechali na Łotwę po naukę. Życzymy więc Polakom, żeby w piątek uciszali litewskich kibiców (któzy na pewno będą w Rydze w większości) tak jak to wczoraj zrobił Tim Hardaway junior (syn tego Tima Hardawaya).

strona: 19