Było sporo dyskusji o niedojrzałości Pacers, którzy po wyrwaniu meczu nr 2 na parkiecie Miami, cieszyli się jakby zdobyli mistrzostwo NBA. Jeden David West ich uspokajał i ściągał z parkietu Heat, bo wyglądali jakby chcieli tam spędzić na fetowaniu zwycięstwa całą noc.
Najbardziej poirytowany był Dwyane Wade: 'I heard they wanted to be like the Dallas Mavericks, in a sense. I saw their little celebration at the end of [Game 2]. I don't know if they didn't expect to win, but every night we go out on the court, we expect to win. They say their identity, they say they want to be like Dallas. So they celebrated like Dallas, I guess.'
Wydawało się, że po tym mini-incydencie Heat będą na tyle zmotywowani, że wyjdą na dzisiejszy mecz nagrzani i szybko straty odrobią. Przecież w meczu nr 2 kompletnie nic im nie wychodziło, gwiazdy zawodziły w końcówce, spudłowali mnóstwo łatwych rzutów, nic nie trafiali za 3, rzucili 75 pkt. a mimo to przegrali minimalnie.
I owszem, Dwyane Wade, był wściekły. Ale bardziej na swojego trenera, niż na rywali.
Dwyane rozegrał dziś w nocy swój najgorszy mecz w karierze. Trafił tylko 2 z 13 (!) rzutów, zdobył tylko 5 (!) punktów. Pięć punktów.
Spoelstra próbował bagatelizować swoje spięcie z Wadem: 'Dwyane and I have been together a very long time. Very long time.' ale to, że źle się dzieje w Heat jest ewidentne. Chisa Bosha już nie ma, więc Pacers skupiają się na powstrzymywaniu LeBrona i D-Wade'a. Reszcie dają więcej miejsca. Mario Chalmers trafił wprawdzie 10 z 15 rzutów ale już Shane Battier i James Jones - tylko 1 z 13.
Trener Frank Vogel tonuje euforię i zastrzega, że mają jeszcze mnóstwo do zrobienia. Ale Pacers są w połowie drogi od megasensacji.
1. Thunder - Lakers
Oklahoma zmasakrowała LA w meczu nr 1 ale zgodnie z oczekiwaniami w meczu nr 2 Lakers się podnieśli. Na 2 minuty przed końcem po akcji Bynuma prowadzili jeszcze siedmioma punktami i nic nie miało prawa odebrać im zwycięstwa.
Po czym się kompletnie posypali. Wejście Hardena. Strata Kobego, przechwyt Duranta i łatwy dunk. Kolejna strata Kobego, której sędziowie nie zauważyli. Airball Kobego. Wejście Hardena. Niecelna trójka Kobego. Wejście Duranta. Niecelna trójka Blake'a. Wolny Duranta. 77-75, 9-0 run, Kobe fatalny w kluczowych momentach.
Bynum: 'We're better than Santa Claus. We gave them a gift.' Brown: 'Stuff happens. He'll regroup and we'll all regroup.'
Lakers już się z tego nie podniosą. No way. Pozamiatane.
2. Celtics - Sixers
Pierwszy mecz jednym punktem dla Celtics. Drugi mecz jednym punktem dla Sixers. Najbardziej zacięta seria drugiej rundy? Raczej wypadek przy pracy. Dzisiaj w nocy Philadelphii Celtics rozbili Sixers i odzyskali home court advantage. Wygrają 4-1 lub 4-2.
Pamiętacie, jak jakieś 2 lata temu mówiło się, że Kevin Garnett się skończył? Otóż w tym sezonie przeżywa drugą młodość. Siedem double doubles w playoffach. Sixers nie mają na niego odpowiedzi. 29/11, 15/12, 27/13 - wszystko na fantastycznej skuteczności 63%.
Rondo: 'A lot of those guys are smaller than him, so he was just able to turn around and shoot over them.'' Pierce: ''We just wanted to come out and establish who we are as a team.''
Nie możemy się doczekać na Finał Konferencji Heat - Celtics. Byle tylko kolana starszych panów wytrzymały.
3. Heat - Pacers
Spacerku nie będzie. Pacers wyrwali mecz nr 2, na wyjeździe, Bosh się skontuzjował, czyli że niby rywalizacja zaczęła się na dobre. Nie zaczęła się - Miami odzyska przewagę własnego parkietu dziś lub w sobotę.
Heat zagrali mecz nr 2 trochę tak, jak Thunder - brzydko, słabo w ataku, zdobywając tylko 75 pkt. Tyle, że Thunder w kluczowych momentach się pozbierali i zmietli Lakers. A Heat pozwolili Indianie dowieźć zwycięstwo do końca.
''They won't quit. That's not in their DNA,'' - powiedział Scott Brooks po comebacku Thunder. A w Heat powracają stare demony. Że niby pękają w końcówkach, bo mają DNA przegrywaczy. LeBron spudłował oba wolne na 50 sek. przed końcem. Wade nie trafił layupa na 16 sek. przed końcem a Mario Chalmers spudłował trójkę w ostatniej sekundzie.
Kluczowa statystyka serii: 1 z 22 (1 z 16 w meczu nr 2). Tak trafiają Miami Heat za 3. LeBron 0/7. Chalmers 0/5. Mike Miller 0/5.
To wszystko na Pacers jeszcze pewnie wystarczy. Na Celtics już niekoniecznie. Na wielki Finał NBA? Mamy spore wątpliwości.
4. Spurs - Clippers
Niespodzianki nie będzie. Spurs łatwo wygrali mecz nr 1 i łatwo wygrają całą serię. Nie przegrali od miesiąca (15 zwycięstw z rzędu), starsi panowie przeżywają drugą młodość, jak kiedyś Utah Jazz, zaprzeczając konsekwentnie tezie, że to ich łabędzi śpiew.
Tim Duncan - kolejny stary człowiek i może.
Finał Spurs z Oklahomą będzie megahitem. Przeszłość kontra przyszłość. Młodość kontra doświadczenie. Mistrzowie ex post kontra mistrzowie ex ante.
W ogóle szykują się najciekawsze Finały Konferencji ever. Bo podobne smaczki będą w rywalizacji Celtics z Miami.
PS. Cholernie nam żal Derricka Rose'a - może nie grać nawet przez rok.
PS2. Za to Pat Ewing może będzie trenerem Bobcats.
Chyba dobrze się stało, że polscy 17-latkowie nie awansowali do finału mistrzostw Europy.
Głodny sukcesu kraj, ustami i piórami dziennikarzy uczyniłby z nich bogów.
Ci poczuliby się jak bogowie i... w przypadku większości właściwie tyle.
A tak być może na chwilę o nich zapomnimy i będą mogli w ciszy i spokoju kontynuować dobrze zapowiadające się kariery.
Z drugiej strony byłoby miło w końcu pokonać Niemców. Chłopcom jednak do Manchesteru City trochę brakuje.
1. Pierwsza runda dobiegła końca. Clippers wygrali siódmy mecz w Memphis, zyskując prawo do honorowej porażki z San Antonio. Ławka Clippers zdobyła 41 pkt, ławka Grizzlies 11 pkt.
2. Dziś rusza najciekawsza seria drugiej rundy. Lakers kontra Thunder. Durant kontra Kobe. No i Artest kontra Harden. Metta World Peace już odpracował swoją karę. Ale nie zamierza przepraszać Jamesa Hardena za swój brutalny faul. Nie zamierza nawet podawać mu ręki. 'I don’t shake substitutions' hands. He doesn’t start.'
3. Jeśli ktoś wczoraj nie widział końcówki Manchesteru, to naprawdę warto. Enjoy:
Całe pięć minut, które wstrząsnęło Manchesterem można obejrzeć np. tutaj.
Pamięć mam dobrą, ale krótką, więc mnie poprawcie, jeśli poniższe zdanie wyda się wam zdaniem nadmiernym: takiego sezonu Premier League dotąd nie przeżywaliśmy. Nie, z pewnością nie napisałem nadmiernego zdania.
Permutacja, to jest to słowo. Lekko zapomniane, bo ostatni raz w szkole byliśmy lata temu, ale idealnie podsumowujące stan naszego życia duchowego, emocjonalnego, intelektualnego i bo ja wiem jakiego jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed końcem sezonu.
Pamiętacie sondę La Gazetta dello Sport, z której wynikało, że Włosi najbardziej nie chcieliby trafić w grupie ME na Polskę? Albo sondę New York Timesa, z której wynikało, że Katyń jest faworytem do Oscara?
No to mamy kolejną taką sondę. Marca pyta swoich czytelników, kogo powinien sprowadzić Real Madryt. Półtorej godziny temu Łukasz Piszczek był trzeci.
Teraz jest już drugi.
Mamy dziwne przeczucie, że do wieczora kibice Realu zmienią zdanie i Łukasz będzie numerem 1.
1. Dla kogoś, kto nie jest w stanie zarywać nocy, polecamy nastawić budzik na szóstą. Wczoraj w ten sposób obejrzeliśmy kapitalną końcówkę meczu Clippers - Grizzlies, wielki comeback Memphis, fatalnie rozegraną ostatnią akcję przez Chrisa Paula i dogrywkę, w której Paul w pełni się zrehabilitował. Dziś też świetna końcówka Lakers - Nuggets, comeback Kobe Bryanta i niecelne trójki Kobego, które doprowadziłyby do dogrywki.
2. Dziś w nocy mogły się zakończyć cztery serie, zakończyła się tylko jedna (Pacers - Magic). Bulls (podobnie jak Nuggets i Hawks) jeszcze uciekli spod szubienicy, głównie dzięki świetnej grze Luola Denga (24 pkt., 8 zb., 4/5 za 3). Ale w meczu nr 6 w Philadelphii będą potrzebowali jeszcze Noaha.
3. Przypominamy, że Tracy McGrady wciąż jeszcze jest w grze o swoją pierwszą w karierze wygraną serię w playoffs. Dziś zagrał przez 7 minut, zaliczył jedną asystę. Gdyby nie ona - Hawks by przegrali, bo wygrali z Celtics jednym punktem. Kluczowa statystyka: Hawks +1 przez te 7 minut z T-Makiem na parkiecie.
Wróciliśmy właśnie z dziesięciodniowej majówki w Anglii. Pogoda fatalna, mniej więcej taka jaka nas przywitała po powrocie do Polski. I wiemy, że w Polsce pogoda generalnie była nieco inna.
Poza mnóstwem atrakcji pozasportowych, było też sporo sportowych.
The Emirates. Wembley. Wimbledon. Mecz Tottenham - Blackburn na White Hart Lane. Mecz rezerw Liverpoolu z Fulham na Anfield. A nawet Madejski Stadium.
Póki co nadrabiamy zaległości, bo przez większość wyjazdu byliśmy odcięci od netu, stąd też przerwa blogaskowa.
Ale co się stało Bykom???